REKLAMA
REKLAMA
 
Smuda musi zdobyć Waterloo Płuski
 
Środa, 13. września 2017, godz. 14:02

Franciszek Smuda pewnie nawet tego nie wie, ale Morąg to miejsce największej klęski w historii odrodzonego Widzewa. W poprzednim sezonie, jeszcze pod wodzą Marcina Płuski, łódzki zespół przegrał tam 0:3. To była najwyższa przegrana w historii Reaktywacji, która Płuskę kosztowała utratę posady. Nie był to co prawda wyłączny powód, ale faktem jest, że po tym meczu nastąpiła zmiana szkoleniowca.

W tym sezonie Smuda odczarował już jeden ciężki dla Widzewa teren, w Aleksandrowie Łódzkim. Oby w Morągu to się powtórzyło, choć łatwo nie będzie. To jest oczywiście trochę wytarty frazes, bo nigdzie nie jest łatwo. W tym wypadku jednak klucz do zwycięstwa jest w głowach widzewiaków. Bo rywala, choć jest piąty w tabeli, nie trzeba aż tak bardzo się obawiać. Nie bardziej niz kazdego innego.
REKLAMA


Problemem jest to, że inaczej piłkarze mobilizują się na mecze na pięknym stadionie przy Piłsudskiego, wypełnionym po brzegi kibicami, czy choćby na mecze w podłódzkich miejscowościach, gdzie obiekt jest może mniej imponujący, ale za to rzesza kibiców Widzewa na trybunach jest tak liczna, że piłkarze czują się jak u siebie. Inaczej na mecz w malutkich Ząbkach, gdzie trybuny są co prawda puste, ale rywal działa mobilizująco, a inaczej będzie w Morągu, na tamtejszym - ponoć nie najlepszym - boisku, w starciu z miejscowym - z całym szacunkiem dla tego zespołu - niezbyt renomowanym Huraganem.

Ten mecz sam się nie wygra. Smuda musi zmobilizować zespół, żeby wyszedł na boisko zdeterminowany do walki. Potrafi to robić, tego jesteśmy pewni.

Tomasz Andrzejewski
 
 
 
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
 
 
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu. Bądź pierwszy i skomentuj!
 
 
REKLAMA