REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 robert77u 94
2 magi 93
3 kosa76 90
4 Papay 88
5 Krzysiek74 86
6 cypek1910 86
7 EGON72 84
8 jacekz 82
9 mario74... 82
10 Arek1973 82
REKLAMA
 
Tlaga: "Wielkim przeżyciem było trafić do takiego klubu"
 
Czwartek, 11. stycznia 2018, godz. 21:31

Kamil Tlaga odchodzi z Widzewa, bo chce grać. Bez wątpienia 30-latek był jednym z ulubieńców fanów, piłkarzem, który nigdy nie odpuszczał. I bardzo mocno związał się z klubem z alei Piłsudskiego 138.

- Jak bardzo trudna była decyzja o odejściu z Widzewa?
Kamil Tlaga:
- Na pewno nie była łatwa. Była bardzo przemyślana. Rozmawiałem z trenerem, z prezesem i doszedłem do wniosku, że lepiej dla mnie będzie jak odejdę.

- Ale nie miałeś nadziei na skuteczną walkę o pierwszy skład?
- Nadzieja zawsze była, ale rozmawiając z trenerem i prezesem, usłyszałem, że mogę zostać, ale pewnie bym nie grał za bardzo. Lepiej było po prostu odejść i grać. Może coś się wydarzy za pół roku, nigdy nic nie wiadomo. Różnie może być.
REKLAMA

- Ktoś, kto Cię nie zna, mógłby stwierdzić, że za łatwo się poddajesz, ale prawda jest chyba trochę inna… 
- Powiem tak, mógłbym zostać w Widzewie, bo jest to Widzew Łódź. Jest fajny stadion, który jest zawsze wypełniony wspaniałymi kibicami, ja bym sobie siedział na trybunach…

- Zarabiał pieniążki.
- Tak, zarabiał pieniążki, zbijał piątki z kibicami, ci by mówili, że powinienem być na boisku i tak dalej. Uważam, że ten klub coś mi dał. Dał mi spełnić marzenia, lecz stwierdziłem że nie, to nie o to chodzi. Też mam ambicje, żeby grać w pierwszym składzie, rozwijać się, bo nie jestem w niewiadomo jakim wieku, że miałbym się skłaniać ku zakończeniu gry. Dla mnie to jest taka sprawa, a nie kwestia siedzenia i brania pieniędzy, siedzenia na trybunach, pokazywania się, że jestem w Widzewie. Tak to mogę siedzieć jako kibic. Dla mnie to jest prosta sprawa. Sądzę, że takie moje myślenie, to bardzo fajne myślenie. Nie wiem, czy innym się to spodoba.
REKLAMA

- Wiesz, mogę powiedzieć o sobie. Ja to cenię. OK, ale co dalej? Podobno jesteś już dogadany z Lechią Tomaszów Mazowiecki.
- Jakieś tam negocjacje trwały dłuższy czas. Głośno o tym nie mówiłem. W Tomaszowie też się fajnie zachowali, że i tam głośno nie mówili. To była ciężka decyzja, bo to emocje…

- Ale wiesz, Tomaszów kibicowsko, to niezły wybór. 
- No tak, emocjonalnie podchodzę do tego, gdzie grałem. Oczywiście, każdy klub jest moim pracodawcą. Staram się odwdzięczyć jak najlepiej grając. Żeby podpisać kolejne umowy, no i też lepiej zarabiać, bo to jest też praca.  Jest Lechia, to też fajna drużyna z bardzo dobrymi zawodnikami i trenerem. Będziemy chcieli pewnie namieszać w rozgrywkach Widzewowi i nie tylko. 

- Z Łodzi się wyprowadzasz, czy będziesz dojeżdżał? 
- Będę dojeżdżał. W Łodzi zostaję. Łódź mi się spodobała. Miasto jest fajne. Narazie się stąd nie ruszam, tym bardziej, że mam też dziewczynę z Łodzi. Jest mi tu dobrze. 
REKLAMA

- Wiesz jak to jest, ludzie, którzy przyjeżdżają do naszego miasta powtarzają, że Łódź jest fajna, ciekawa. Ci co tu mieszkają od dziecka często narzekają, że góruje tu szarość i ponurość… A Łódź się rozwija.
- Oczywiście, że tak jest. Mogę tylko potwierdzić. 

- Podsumujmy, nie raz oddawałeś serce za Widzew. Który moment wspominasz najlepiej? Taki jeden, który zapamiętasz na zawsze.
- Trochę ich było. Najmilszy to ta feta po awansie do trzeciej ligi. Kurcze, nie wiem, czy jak będzie awans w tym roku to dojdzie do czegoś takiego. Czy zarząd zorganizuje to chłopakom, żeby zobaczyli jak to wygląda. Ja takie coś przeżyłem i zabieram to do grobu. To jest coś wspaniałego. W telewizji się oglądało jak w klubach zagranicznych fetują, mają przemarsze z kibicami. Dla mnie to było mega przeżycie. Ale wielkim przeżyciem było też trafić do takiego klubu. Tutaj dużo zawdzięczam poprzednim prezesom, zarządowi i trenerowi Płusce, który postawił na mnie. Nie żałuję żadnej sekundy w Widzewie. 
REKLAMA

- Cóż, to nie mówimy sobie do widzenia, a do zobaczenia. 
- Kto wie, może w jakiejś innej roli? Nigdy nic nie wiadomo. Ciesze się, że mam jakiś tam dobry odbiór w środowisku kibicowskim. To jest miłe, że doceniają. A czy będą pamiętać za kilka lat? Zrobiłem tylko jakiś tam awans z czwartej do trzeciej ligi w Wielkim Widzewie. 

- Myślę, że będą. Ci co mają to będą.
- Właśnie. Ja będę wracał na mecze, będę obserwował i sobie oglądał… swojego rywala teraz. 

PK