REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 kosa76 167
2 magi 161
3 robert77u 153
4 wiesia 145
5 EGON72 142
6 cypek1910 140
7 FeelFaza 140
8 Papay 139
9 sebalat... 136
10 tomaszf... 134
REKLAMA
 
Łapiński: "Takie spotkanie to dla mnie coś nowego"
 
Środa, 13. marca 2019, godz. 09:33

Tomasz Łapiński podczas wtorkowego spotkania autorskiego miał pełne ręce roboty. Był obrońca odpowiedział na szereg pytań od słuchaczy, a potem cierpliwie składał autografy na egzemplarzach swojej debiutanckiej powieści. Mimo pośpiechu i chęci obejrzenia wtorkowych meczów Ligi Mistrzów, Łapiński znalazł chwilę, by porozmawiać z „Widzewiakiem”. 

- Jest Pan pozytywnie zaskoczony ilością osób, która zjawiła się na spotkaniu?
Tomasz Łapiński:
- Przyznam się, że nie za bardzo wiedziałem, czego miałbym się spodziewać. Nie było to spotkanie stricte kibicowskie, związane ze sportem, ale z literaturą. To dla mnie coś nowego. Wydaje mi się, że było sympatycznie. Pojawiło się sporo ciekawych pytań i rozmów. 
REKLAMA

- Wiele kibiców zjawiło się na spotkaniu właśnie przez wspomnienia piłkarskie. Chyba czas, by zaskoczyć ich kunsztem literackim.
- Ja już swoje zrobiłem (śmiech). Teraz wszystko zależy od tych, którzy zechcą pochylić się nad tekstem. To jakie będą wrażenia i spostrzeżenia po lekturze jest już poza mną. 

- „Szmata” jet oparta na doświadczeniach z lat 90-tych? 
- Książka jest umiejscowiona w pewnym konkretnym okresie, ale jest budowana na doświadczeniach z mojej całej kariery. Moim celem nie było zarysowanie konkretnych zdarzeń, które miały miejsce, ale szukałem czegoś o wymiarze bardziej uniwersalnym. Czy to się udało, zobaczymy. 

- Książka opowiada o ofierze, która w środowisku szatni jest osobą poszkodowaną. Uważa Pan, że w rzeczywistości było dużo takich ofiar wśród zawodników? Dużo mówi się o patologiach, które przeżarły polską piłkę. 
- To prawda, ale trudno mi powiedzieć czy takich osób było dużo. Na pewno środowisko funkcjonowało w taki, a nie inny sposób i te ofiary na pewno były. Ja jednak nie szukałem konkretnych liczb, ale starałem się  pokazać historię konkretnego człowieka w wymiarze uniwersalnym. Taka sytuacja mogła zdarzyć się w każdej innej grupie mężczyzn. 
REKLAMA

- Nie ma co się oszukiwać, że czytelnicy będą szukać analogii z rzeczywistością. Może to wywoła jakieś refleksje?
- Mam nadzieję, że tak będzie! Taki był mój zamiar, by czytelnik po lekturze miał jakieś przemyślenia na jej temat. Czy mi się to udało, zobaczymy.

- W książce poruszana jest tematyka korupcji. W rzeczywistości Widzew również splamił się ustawianiem meczów. Czy nie uważa Pan, że łódzki klub spotkała jednak zbyt surowa kara?
- Nie czuje się na siłach, by cokolwiek oceniać. Wiem za mało o tym okresie i trudno tu coś rozstrzygać lub wydawać sądy. Bardzo bym chciał, by wyciągnąć z tego okresu jak najwięcej wniosków i żeby takie sytuacje pojawiały się w polskiej piłce jak najrzadziej. 

Jakub Dyktyński