REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 wiesia 219
2 kosa76 215
3 magi 207
4 cypek1910 203
5 abel55 202
6 robert77u 194
7 czackikom 193
8 EGON72 192
9 sebalat... 191
10 conrado... 188
REKLAMA
 
Nie lekceważcie zapowiedzi meczowych!
 
Niedziela, 14. kwietnia 2019, godz. 08:00

Wielu trenerów i piłkarzy deklaruje, że nie interesuje się tym, co jest na ich temat w mediach. Większość z nich jednak zwyczajnie kłamie. Przekonałem się o tym, gdyż nawet po latach potrafią przypomnieć, co dziennikarz o nim pisał i nawet powtórzyć słowo w słowo, z uwzględnieniem przecinków.

Przez wiele lat piszę zapowiedzi meczów starając się, by nie tylko zadowolić kibiców wybierających się na mecz, jakąś ciekawostką, przypomnieniem wydarzeń z przeszłości, zwróceniem uwagi na atuty rywali, zaciekawić wydarzeniem. Jakiś procencik do wyjątkowej frekwencji na widzewskich meczach dokładam. Trenerzy i zawodnicy także wiedzą, jakie są nasze oczekiwania.
REKLAMA

Robię to ostatnio w „Widzewiaku”, ale sam czytam zapowiedzi kolegów po piórze. Jedna z nich w sobotnim „Dzienniku Łódzkim” zainteresowała mnie szczególnie. „Dziennik Łódzki” zaprasza na niedzielne spotkanie w Łodzi z Pogonią Siedlce tekstem „Objawienie wiosny na Widzewie”.

„Cały kraj po raz kolejny przekona się, ilu kibiców chodzi na Widzew i jak wspaniale się przy tym bawi. Czy poziom gry też będzie promocją, czy raczej anty…” - pisze mój kolega red. Dariusz Kuczmera. „Podczas ostatnich popisów naszej drużyny na stadionach w Łęcznej i Stargardzie trzeba było mieć nie tylko widzewski charakter, ale i widzewską cierpliwość, by nie wyrzucić telewizora przez okno. Sami byliśmy bliscy takiego zachowania”.

Przyznaję, że zaniepokoiło mnie przyznanie się do takiego aktu desperacji. I to w trosce o lepsze wyniki piłkarzy Widzewa. Zwłaszcza, że telewizory nie są tanie, a zarobki dziennikarzy relatywnie maleją. Jest też inny, już zupełnie prywatny powód troski o społeczne skutki takiego wyczynu, jaki zapowiada Darek, z którym tyle lat pracowaliśmy „biurko w biurko”.
REKLAMA

Otóż 22 lata temu Dariusz Kuczmera, Jarosław Bińczyk, nie żyjący już fotoreporter Grzegorz Kalisiak, zajmowaliśmy dwa pokoje na dziesiątym piętrze najlepszego wtedy hotelu w stolicy Azerbejdżanu, jako wysłannicy łódzkich gazet na mecz rundy wstępnej Widzewa Ligi Mistrzów z Neftczi Baku. Po bardzo wykwintnej kolacji w portowej knajpce rozważania na tematy zbliżającego meczu drużyny Franciszka Smudy, która mieszkała w tym samym hotelu, przenieśliśmy do hotelowych pokoi. 

Dyskusja była bardzo ożywiona, bo nie da się ukryć, że telewizor został wyrzucony przez okno. Na szczęście nie trafił w stolik kawiarni, która znajdowała się na parterze. Był huk, ale ofiar w ludziach nie było. Oczywiście szkody zostały naprawione. Tylko dziennikarz „Piłki Nożnej” który dojechał już w dniu meczu, został upomniany w recepcji, by nie wyrzucał telewizora przez balkon. Chyba do dziś ma zdziwiony wyraz twarzy, po tak rzadkiej prośbie. 

Ale ważne jest coś innego. O sprawie dowiedział się trener Smuda, kierownik drużyny Gapiński i piłkarze Widzewa. Tłumaczyliśmy im, że gorąco sprzeczaliśmy się o wynik meczu i bardzo nam zależy na zwycięstwie. Chyba to ich przekonało, bo pewnie wygrali pierwszy mecz 2:0 z mistrzem Azerbejdżanu, po golach Maćka Terleckiego i Jacka Dembińskiego.

Bardzo chciałbym, żeby ich następcy skopiowali ten wynik w niedzielnym meczu z Pogonią. Już bez wyrzucania telewizora. I coś mi podpowiada, że będzie wreszcie to 2:0 dla widzewiaków. A redaktor Kuczmera będzie nadal miał ten sam telewizor. 

Bogusław Kukuć