REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 LquickO... 21
2 Motylan... 20
3 Papay 19
4 magi 18
5 jari48 18
6 kris64 17
7 abel55 16
8 RTSAdri... 16
9 Jazz_1910 16
10 rs333 16
REKLAMA
 
Ostrożnie z młodzieżowcami. Kot: "Ameyaw i Gutowski powinni zostać"
 
Środa, 15. maja 2019, godz. 13:15

Fala krytyki wylana na piłkarzy Widzewa jest ogromna i nie może dziwić. To oczywiste. Jednak zapomina się o tym, że budżet nie jest z gumy, a trzeba także pamiętać o wymogu gry na boisku dwóch młodzieżowców. Sprowadzenie takich zawodników wiąże się często ze sporym wydatkiem, tak na ekwiwalent za wyszkolenie, jak i na samo odstępne oraz często na prowizję dla agenta.

W drugoligowej kadrze, z tych którzy zaliczyli choć chwilę na boisku w sezonie 2018/19, taki status posiada sześciu piłkarzy. Jednak dwaj z nich, czyli Mikołaj Gibas oraz Adam Radwański są z rocznika 1998, a to oznacza, że w nadchodzącej kampanii nie będzie można ich już traktować jako młodzieżowców. Granica przesunie się na urodzonych w 1999 roku i później. 
REKLAMA

Pozostają zatem czterech: Michael Ameyaw (2000), Konrad Gutowski (1999), Marcel Pięczek (2000) i Marcel Stefaniak (2000). Pod informacją o braku powołania do reprezentacji do lat 20 dla tego drugiego pojawiło się sporo komentarzy, że wychowanka Soły Kobiernice trzeba się pozbyć. To jest jednak niezrozumiałe. Gutowski, jak i Ameyaw oraz Pięczek, mają za sobą pierwszy sezon w seniorskiej piłce. Ten pierwszy zaliczył 28 występów, zdobył 5 goli, z Widzewa trafił na radar selekcjonera Jacka Magiery. Jego wartość raczej będzie rosła. Podobnie ma się sprawa z drugim z pomocników. 

Zapytałem o opinię Emila Kota, pomysłodawcę i organizator projektu skautingowego „Ty Też Masz Szansę”, który był przymierzany do pracy w Widzewie i siłą rzeczy obserwował widzewiaków w kilku meczach. - Ameyaw oraz Gutowski moim zdaniem powinni zostać w Widzewie. Są to zawodnicy perspektywiczni na których w najbliższym czasie klub może zarobić. Obywaj pokazali już nie raz w tym sezonie iż potrafią grać w piłkę. Są przebojowi, błyskotliwi, potrafią zagrać nieszablonowo. Najbardziej podoba mi się u nich pewność siebie. Nie boją się pójść z rywalem jeden na jeden. To bardzo ważna cecha w szczególności u skrzydłowych. Jak tylko popracują nad swoimi słabszymi nogami to mogą być jeszcze groźniejsi i trudniejsi do zatrzymania - ocenił Kot. 
REKLAMA

A Pięczek? - Co do Pięczka nie jestem przekonany. Nie jest to typ „mojego” lewego obrońcy. Nie ma w sobie iskry i zęba, którego pokazywali jego dwaj koledzy wspomniani wcześniej. W wielu sytuacjach w tym sezonie mógł śmielej iść ofensywnie za akcją, zrobić szerokość drużynie do grania. Wyglądał momentami na trochę przestraszonego. Może to kwestia trybun? Trzeba pamiętać, że to wciąż młody chłopak - uzupełnił. 

Bez dwóch zdań 18-latek, który debiutował jeszcze w III lidze u Franciszka Smudy miał lepsze i gorsze momenty. Trzeba też pamiętać, że to  Radosław Mroczkowski znalazł mu pozycję na lewej obronie. Później ten trener, jak i Jacek Paszulewicz próbowali zastępować wychowanka Startu Łódź Tomaszem Wełną, ale…  Pięczek nie miał realnej konkurencji. Choćby z tego względu, że drugoligowym poziom przerósł także Marcina Pigiela. A także ze względu na status młodzieżowca. Nie jest wykluczone, że w nowym sezonie Pięczek znów będzie grał w linii pomocy, gdzie pokazywał spory potencjał. 

Jest jeszcze Marcel Stefaniak, przy którym należy postawić wielki znak zapytania. Były reprezentant Polski do lat 18 dwukrotnie pojawiał się na chwilę na placu gry. Na pewno można powiedzieć, że ma nieźle ułożoną lewą nogę, ale też trzeba pamiętać, że długo wracał do zdrowia po kontuzji jakiej doznał w Pogoni Szczecin. Skreślenie go bez większej szansy byłoby wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Być może jest odpowiedzią na grę na lewej obronie. Szczególnie, że ci co mieli go okazję oglądać w rezerwach czy drużynach młodzieżowych szczecinian potwierdzają. - Marcel dobrze wypadał w krótkiej, kombinacyjnej grze z wymianą podań. Imponował też samodyscypliną na boisku. Z powodu dobrej gry czy udanej akcji w meczu nie popadał w samozadowolenie i takie indywidualne myślenie o sobie na boisku. Przede wszystkim pracował dla dobra zespołu. - wspominał w rozmowie z „Widzewiakiem” Łukasz Becella, który był szefem skautingu Pogoni, gdy sprowadzano tam tego zawodnika. 
REKLAMA

Z szerokiej kadry pierwszego zespołu status młodzieżowca ma także trzeci bramkarz Grzegorz Gibki (2000), lecz nie doczekał się oficjalnego debiutu. Być może wskoczy on na pozycję rezerwowego golkipera. Przy „jedynce” pojawiali się w ostatnich miesiącach również Jakub Kmita (2001), Dawid Telestak (2001), Kamil Piskorski (2000), czy trochę już zapomniany Jakub Jasiński (2002). Warto też pamiętać choćby o Szymonie Mirowskim (2004), który nie tak dawno przebywał na konsultacji reprezentacji Polski do lat 15. 

Być może oni otrzymają szansę, ale należy mieć na uwadze, że najpewniej nowych młodzieżowców, gotowych do rywalizacji na drugoligowym poziomie, trzeba będzie po prostu dokooptować, a na to będą potrzebne pieniądze, które przecież powinny być wydawane rozsądnie. Po zmianie regulacji w ekstraklasie o zawodników o takim statusie będzie tylko trudniej.

PK