lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Bytovia przyjeżdża do Łodzi jak po swoje
 
Wtorek, 19. listopada 2019, godz. 08:00

Często nadużywamy takich określeń jak „wyjątkowy” czy „szczególny” dla podkreślenia wagi najbliższego meczu. Przed niedzielnym spotkaniem Widzewa z Bytovią jest to jednak w pełni uzasadnione. Spróbuję odpowiedzieć na pytanie: „Dlaczego?”.

Druga liga liczy 18 klubów. Powstała w 1946 roku Bytovia jest jedynym, z którym Widzew nigdy nie wywalczył nawet punktu. Co ciekawe, goście nie są jakimś mocarzem z legendarną przeszłością. Szczytem ich osiągnięć jest ósma lokata na zapleczu ekstraklasy w sezonie 2015/2016, co pozwala porównywać ten klub np. z wynikami Startu Łódź sprzed lat, ale nie z sukcesami Widzewa czy ŁKS. 

Po raz pierwszy piłkarze Widzewa zmierzyli się z Bytovią w trzynastej kolejce I ligi 18 października 2014 roku na starym stadionie przy al. Piłsudskiego. Goście byli wtedy beniaminkiem i zwyciężyli 1:0 po golu Michała Jakóbowskiego w 76. minucie. Mogli wygrać wyżej, ale w 20. minucie Janusz Surdykowski nie wykorzystał karnego, którego obronił Dino Hamzić. Cały mecz rozegrał wtedy Daniel Mąka, lecz nie w Widzewie, ale w Bytovii. W drugiej połowie w ekipie gości zagrał były widzewiak Piotr Kuklis, zastępując Roberta Mandrysza.

Ten mecz przeszedł do historii Bytovii, bo było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w I lidze. Gospodarzy prowadził wtedy trener Rafał Pawlak, a gości Paweł Janas, który wypalił przy mnie chyba z 10 papierosów i kręcąc głową mówił do mnie „Boguś to jest niemożliwe, co oni odwalili”.


Rewanż w Bytowie 16 maja 2015 roku łodzianie rozegrali już pod wodzą Wojciecha Stawowego. Wygrała Bytovia 2:0 po bramkach Mariusza Kryszaka w 66. min. oraz Łukasza Wróbla w 85. min. Od 65. minuty łodzianie grali osłabieni po usunięciu za dwie żółte kartki Juliena Tadrowskiego. Bytovia skończyła tamten sezon na trzynastym miejscu, a Widzew na siedemnastym i został zdegradowany.

Wiosną 2019 roku Bytovia spadła z I ligi i zaczęła drugoligową batalię od porażki w Toruniu z Elaną 1:2. W pierwszym meczu w Bytowie, 3 sierpnia w drugiej kolejce zmierzyła się z Widzewem, który zaczął rozgrywki od wygranej w Wejherowie z Gryfem 2:1. Bytovia pokonała łodzian 2:1. Była to zarazem pierwsza wygrana Bytovii w tym sezonie i pierwsza porażka widzewiaków pod wodzą trenera Marcina Kaczmarka. Gole strzelili: Karol Czubak w 45 min. oraz Norbert Hołdyn w 70 min, a dla pokonanych Przemysław Kita w 52 min.
  
Aby było śmieszniej, Bytovia jedzie do Łodzi „jak po swoje”. Opisana wygrana z RTS sprzed pięciu lat nie jest jedynym zwycięstwem tej drużyny w naszym mieście. 1 września 2018 roku, jeszcze w I lidze, zespół z Bytowa wystąpił na stadionie przy Alei Unii. Goście wygrali 3:2. Prowadzili nawet 3:0, ale gospodarze strzelili dwa gole w ostatnim kwadransie, zmniejszając rozmiary porażki. Przyznać trzeba, że ŁKS potrafił się zemścić i 3 kwietnia wygrał rewanż w Bytowie 2:0, przybliżając swój powrót do ekstraklasy i przyczyniając się walnie do degradacji Bytovii.

Ta wyliczanka zadziwiających sukcesów Bytovii z łódzkimi klubami uprawnia chyba do nazwania niedzielnego tzw. telewizyjnego meczu „szczególnym” dla gospodarzy, którzy nadal zajmują miejsce poza pierwszą dwójką. Jest więc kilka „wyjątkowych” powodów, by wreszcie zakończyć ten wstydliwy dla Widzewa serial i odnotować trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo. Zwłaszcza, że będzie to pożegnalny tegoroczny mecz z tysiącami wiernych kibiców na stadionie przy alei Piłsudskiego. I to by było na tyle. Resztę w tradycyjnej zapowiedzi przedmeczowej.

Bogusław Kukuć