lp login pkt
1 abel55 126
2 rs333 122
3 przemyk79 120
4 siwy071910 119
5 mario74... 119
6 wirgiliusz 118
7 sebalat... 116
8 RTSAdri... 116
9 robert77u 116
10 wiesia 114
 
Błękitni Stargard - Widzew Łódź 1:3 (0:2)
 
Sobota, 30. listopada 2019, godz. 13:00

Widzew nie zwolnił tempa i na koniec rundy jesiennej wypunktował drużynę Błękitnych na ich boisku, wygrywając 3:1.

Drużyna gospodarzy w ostatnich miesiącach bardzo dobrze spisywała się na własnym stadionie, gdzie nie przegrała od 8 meczów w II lidze i Pucharze Polski. Zawodnicy trenera Adama Topolskiego od końca sierpnia na boisku przy ul. Ceglanej odnieśli 7 zwycięstw i zanotowali tylko 1 remis. Pokonali m.in. 2:1 Wisłę Kraków i 3:0 Sandecję w Pucharze Polski, oraz niedawno 3:2 Górnika Polkowice w lidze. Również widzewiacy mieli czym się pochwalić przed tym meczem, bo odnieśli 5 kolejnych zwycięstw na wyjeździe, tracąc w tych spotkaniach tylko 1 bramkę, a sami strzelili ich 12.
Widzew zaczął mecz w tym samym składzie, co w ostatnim spotkaniu z Bytovią. Za to gospodarze dokonali dwóch zmian w defensywie w porównaniu do meczu 19. kolejki z Elaną. Na prawej obronie trener Topolski wystawił Jakuba Szreka zamiast Aleksandra Theusa, a na środku Jakuba Ostrowskiego za Huberta Krawczuna.

W pierwszych minutach piłkarze Błękitnych od razu pokazali widzewiakom, że łatwo tutaj o 3 punkty nie będzie. Najpierw Wojciecha Pawłowskiego próbował zaskoczyć Wojciech Fadecki, a potem Paweł Łysiak strzałem z dystansu, który został zablokowany.

Ale to Widzew miał pierwszy dobrą okazję w 10. minucie, gdy po zagraniu Konrada Gutowskiego piłka minęła Marcina Robaka i... bramkarza Błękitnych, ale zatrzymał ją Paweł Łysiak i nie wpadła do bramki gospodarzy. Ci minutę później mogli odpowiedzieć golem, ale mocny strzał Jakuba Szreka wylądował na słupku bramki łodzian.

Kolejne 10 minut nie przyniosło już tylu ciekawych wydarzeń na boisku przy ulicy Ceglanej. Gospodarze umiejętnie rozbijali akcje widzewiaków, którzy potrafili wymienić między sobą tylko dwa, trzy podania i na tym kończyła się ich ofensywna gra. Dopiero w 22. minucie goście oddali pierwszy strzał na bramkę Błękitnych, ale uderzenie Możdżenia zostało zablokowane. W następnej minucie Marcin Robak sprytnie oszukał kryjących go obrońców i dograł w środek pola karnego, ale Kita nie dotarł do tego podania.

Ten sam zawodnik Widzewa próbował później zaskoczyć Mariusza Rzepeckiego strzałem zza pola karnego, ale piłka przeleciała obok bramki. Potem szyki obronne gospodarzy chciał przerwać Gutowski, ale jego zagranie też nie trafiło do kolegów z drużyny.

W 35. minucie widzewiacy mogli objąć prowadzenie, po tym jak Łukasz Kosakiewicz dobrze dośrodkował z kornera, a Daniel Tanżyna uderzył z główki i piłka przeleciała tuż nad poprzeczką bramki Błękitnych. To była najlepsza okazja gości na strzelenie gola od momentu rozpoczęcia meczu.

Jednak już dwie minuty później widzewiacy lepiej nastawili celowniki. Gutowski wbiegł w pole karne i próbował dogrywać do Możdżenia. Odbita piłka trafiła pod nogi Adama Radwańskiego, ten bez namysłu uderzył z około 15 metrów na bramkę Błękitnych i piłka przy słupku wpadła do siatki!

W kolejnych minutach widać było, że ten gol i objęcie prowadzenia podziałało na widzewiaków podobnie jak we wcześniejszych meczach, bo zaczęli grać bardziej ofensywnie, a przede wszystkim pewniej i śmielej na połowie rywali.

Tuż przed końcem pierwszej połowy Widzew podwyższył prowadzenie na 2:0 po celnym uderzeniu Marcina Robaka z rzutu karnego, po tym jak sędzia podyktował jedenastkę po faulu na Kicie. Warto zauważyć, że do skrzydłowego drużyny gości dobrze podał Radwański, który w pierwszej połowie był zdecydowanie najlepszym graczem w zespole Widzewa.

Druga połowa zaczęła się od reakcji trenera gospodarzy, bo Adam Topolski dokonał dwóch zmian w swoim zespole. Na prawej obronie Theus zastąpił Szreka, a na lewym skrzydle za Cywińskiego wszedł Patryk Paczuk.

Widzewiacy drugą część spotkania zaczęli spokojnie, ale w 48. minucie zaatakowali bramkę gospodarzy. Pod pole karne podbiegł z piłką Gutowski, ale jego strzał po ziemi minął bramkę Błękitnych.

Gospodarze po raz pierwszy po przerwie zagrozili bramce Pawłowskiego w 54. minucie, gdy po rzucie rożnym bliski zaskoczenia golkipera łodzian był Jakub Ostrowski. Na szczęście piłka minęła bramkę gości. Dwie minuty później doszło do niebezpiecznej sytuacji w środku boiska, po tym jak Paczuk, rezerwowy piłkarz Błękitnych, ostro zaatakował Tanżynę. Obrońca Widzewa padł na boisko, a zawodnik gospodarzy ujrzał żółtą kartkę. Dobrze, że skończyło się bez poważnego urazu widzewiaka.

Niestety, tuż po upływie piewszego kwadransa drugiej połowy gospodarze strzelili gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i celnym strzale Ostrowskiego głową z najbliższej odległości. Piłkarze Widzewa nie popisali się z kryciem przy tej akcji Błękitnych. Tym samym na 331 minutach zakończyła się passa łodzian bez straty gola w kolejnych meczach.

W odpowiedzi łodzianie mogli szybko strzelić gola na 3:1, ale Marcin Robak nie opanował w polu karnym dobrze zagranej piłki. Podczas jednej z kolejnych akcji pod bramką rywali upadł Przemysław Kita, ale sędzia Mateusz Jenda zinterpretował jego zachowanie jako próbę wymuszenia rzutu karnego i pokazał skrzydłowemu Widzewa żółtą kartkę. Czwartą w tym sezonie dla Kity, który z tego powodu na pewno nie zagra w pierwszym wiosennym spotkaniu z Olimpią Elbląg.

Na 16 minut przed końcem trener Kaczmarek postanowił dokonać podwójnej zmiany. Za Kitę wszedł Christopher Mandiangu, a Radwańskiego zastąpił Rafał Wolsztyński. Tym samym na ostatni kwadrans meczu w Stargardzie Widzew przeszedł na grę w ustawieniu 4-4-2 z "podwieszonym" Wolsztyńskim za plecami Robaka.

W 82. minucie Widzew niespodziewanie podwyższył na 3:1. Niespodziewanie, bo tuż po zmianach dokonanych w obu drużynach i wykorzystując zagapienie piłkarzy Błękitnych, widzewiacy sprytnie rozegrali rzut z autu i pięknego gola strzelił Robak. Kapitan Widzewa przyjął piłkę stojąc tyłem do bramki, obrócił się i niemal z zerowego kąta mocnym strzałem pokonał Rzepeckiego.

Pod koniec spotkania bezmyślnie zachował się Tanżyna. Sfaulował rywala przed polem karnym i ujrzał 8. żółtą kartkę w sezonie i również rozpocznie rundę wiosenną później z powodu pauzy.

Nic więcej ciekawego już się na boisku w Stargardzie nie wydarzyło i Widzew zakończył rundę jesienną wygraną 3:1 i obronił pozycję lidera II ligi, na której pozostanie na pewno do pierwszej kolejki rundy wiosennej.

Błękitni Stargard - Widzew Łódź 1:3 (0:2)

Bramki:
0:1 Adam Radwański (37')
0:2 Marcin Robak (45')
1:2 Jakub Ostrowski (61')
1:3 Marcin Robak (82')

Składy:
Błękitni:
Rzepecki - Szrek (46, Theus), Ostrowski, Sadowski, Sitkowski - Sanocki, Łysiak, Karmański (81, Bochnak), Cywiński (46, Paczuk), Fadecki - Kurbiel.

Widzew: Pawłowski - Kosakiewicz, Tanżyna, Rudol, Kordas - Kita (74, Mandiangu), Możdżeń, Poczobut (90, Ameyaw), Radwański (74, Wolsztyński), Gutowski (81, Pięczek) - Robak.

Kartki:
żółte: Sitkowski, Cywiński, Paczuk (Błękitni), Kita, Tanżyna (Widzew)

Sędzia:
Mateusz Jenda (Warszawa)

Widzów:

 

Kamil Wójkowski