REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 197
2 mario74... 185
3 wiesia 184
4 conrado... 181
5 Jazz_1910 179
6 siwy071910 174
7 RTSAdri... 174
8 robert77u 174
9 przemyk79 173
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po remisie z Elaną
 
Czwartek, 2. lipca 2020, godz. 09:20

Tegoroczny istny „wyścig żółwi” w drugoligowej rywalizacji sprawia, że typowanie wyników jest wyjątkowo trudne. Do tego operowanie klasycznymi pojęciami sportowymi, jak choćby „faworyt”, naraża wręcz na śmieszność. 

29. kolejka potwierdziła, że poziom drużyn się wyrównał i nie istnieje podział na czołówkę oraz grupę zagrożonych spadkiem. Identyfikacja kibiców z danym klubem jest poddana ciężkiej próbie, a długotrwałe rozczarowanie wynikami może mieć katastrofalne skutki. Przy takiej dyspozycji, wręcz nieporadności piłkarzy, może dojść do sytuacji, że nie potrzeba administracyjno-porządkowych ograniczeń związanych z pandemią, by stadiony opustoszały. 
REKLAMA


Kiedyś spotkania u siebie jakby stawiały dodatkowe obowiązki wobec własnych kibiców. W środę z 9 meczów drugoligowych gospodarze zwyciężyli w dwóch. W tym w Elblągu, gdzie prezes Olimpii wystawił do gry głównie młodzieżowców, bo liczy na premie z klasyfikacji Pro Junior System. 

Jeżeli lider tabeli w 15 meczach w Łodzi wygrał tylko 7 razy, a trener i zawodnicy ponoć codziennie szukają przyczyn niemocy, to nie jest normalne. Najwięksi optymiści tłumaczą to tym, że spotkanie z Elaną było „meczem przyjaźni”, a punkty były potrzebne obu stronom.

Wojciech Pawłowski – 2. Jest kilka meczów łódzkiego lidera, które pomógł wygrać ten bramkarz. Ciekawe, czy gdyby teraz był w takiej dyspozycji jak np. podczas spotkania w Łęcznej, to zdołałby obronić wyrównujące uderzenie Słowaka. To czysta teoria, bo ostatnio jest w słabszej formie. Przy strzale z wolnego lewą nogą Hrnicara nawet się nie ruszył. Zaskoczenie było kompletne.

Łukasz Kosakiewicz – 2. Nie musi się obawiać o miejsce w składzie, bo jest jedynym (obok bramkarza) zawodnikiem lidera, który ma za sobą 9 pełnych tegorocznych spotkań. Choć prezentuje się gorzej niż podczas jesiennego finiszu 2019. Teraz zaliczył asystę po uderzeniu z kornera przy golu Marcina Robaka.

Sebastian Rudol – 3. Duet stoperów w tym składzie prezentował się solidniej niż w poprzednich meczach. Miejmy nadzieję, że w następnym meczu w Siedlcach nie będzie gorzej. Widać, że walczył, był żądny gry i stres, związany z kilkumiesięcznym pobytem na ławce rezerwowych, ma już za sobą. 

Daniel Tanżyna  – 3. Był pewniejszy niż w kilku czerwcowych występach. Przecież za wyrównującego gola trudno winić tego wiodącego zawodnika defensywy. Nie muszę tłumaczyć, jaka nota byłaby, gdyby strzelił głową zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu z prawej Ojamy.
    
Kornel Kordas – 1. Powrócił do wyjściowego składu po odbyciu karty za kartki. Miał trochę pecha, gdyż w jego rejonie operował Filip Kozłowski, kapitan gości, groźny i szybki.
 
Chris Mandiangu – 1. Po raz pierwszy w tym roku zagrał w wyjściowej jedenastce. Jego środowy występ jakby przesądził, że może być tylko dublerem, z którego upilnowaniem mają problemy podmęczeni rywale. Miał co najmniej dwie wyborne okazje, po których powinny paść gole w 12 min i w 40 min. Nie dziwi, że drugą połowę spędził na ławce rezerwowych.

Bartłomiej Poczobut – 1. Bardzo słaby występ tego destrukcyjnego pomocnika. To jego pozbawiona wyobraźni interwencja sprawiła, że z tak dogodnej pozycji goście wykonywali wolnego. Ten fragment spotkania zadecydował o remisie. W niedzielę będzie pauzował za kartki.

Mateusz Możdżeń – 1.  W środę druga linia Widzewa właściwie nie istniała. Przy braku w wyjściowym składzie Radwańskiego, rola kreatora gry ofensywnej spoczywała na Mateuszu. Nie udźwignął tego ciężaru. Prostopadłych, szybkich podań brakowało. Razem z Mandiangu zaprzepaścił świetną okazję bramkową w 12 min, której efektem był tylko róg. Od pewnego czasu prezentuje się marnie także pod względem fizycznym. Najwyższy czas na rehabilitację w meczu z Pogonią. 

Konrad Gutowski – 1. Nawet przegrany mecz w Polkowicach zapowiadał, że na tego młodzieżowca można liczyć. Tymczasem w środę dostosował się do słabej formy kolegów. Kiedy zaczynał widzewską karierę, zaskakiwał rywali odważnymi, nieszablonowymi rajdami. Teraz zdobył się na taką akcję tylko raz w 71 min, lecz zakończył ją płaskim strzałem, po którym piłka minimalnie minęła słupek.

Rafał Wolsztyński – 2. Drugi tegoroczny występ w wyjściowym składzie po 3 golach strzelonych w Polkowicach nikogo nie zdziwił. Współpraca dwóch najskuteczniejszych strzelców RTS zaczęła się udanie, bo w 7 min po podaniu Rafała kapitan łodzian mógł zdobyć prowadzenie, ale wywalczył tylko pierwszy róg. W 24 min. próbował zaskoczyć bramkarza strzałem z dystansu, który Dawid Kuchnicki tylko sparował przed siebie. W 61 min. był bliski dobitki po niepewnej interwencji niespełna 17-letniego bramkarza.

Marcin Robak – 3. Powrót po kartkowej pauzie zapowiadał zwycięstwo, bo po rogu kapitan zdobył głową prowadzenie już w 17 minucie. Mógł skopiować ten wyczyn w 53 minucie, tym razem po wolnym. W 89. min też był bliski szczęścia, ale piłka skierowana przez Marcina do bramki uderzyła w leżącego Ojamę. Tym razem do obu napastników nie dotarło żadnego ciekawsze prostopadłe podanie z drugiej linii. Z czytelnymi wysokimi centrami z głębi pola oraz z boku, defensywa gości radziła sobie bez większych problemów. W ostatniej akcji doliczonego czasu piłka uderzona głową przez Robaka minęła bramkę.

Henrik Ojamaa – 2. Po raz pierwszy był dublerem. Zmiana w przerwie przyśpieszyła grę łodzian i miał w tym znaczący udział szybki i aktywny Estończyk. Notę obniża zmarnowanie dwóch dogodnych sytuacji bramkowych w 54 i 60 minucie.

Adam Radwański – 1. To pierwszy tegoroczny mecz, w którym Adam był zmiennikiem. Wyglądał na zdenerwowanego tą decyzją trenera. 20 minut nie wystarczyło, by wypracował sytuację bramkową napastnikom. Sam także nie próbował strzałów zza szesnastki, choć przecież umie to robić. Jakby problemów było mało, to ujrzał ósmą żółtą kartę, która wyklucza tego reżysera gry łodzian z meczu w Siedlcach.

Marcel Gąsior – 1. Kwadrans przed końcem wszedł i wydawało się, że wniesie więcej agresywności w poczynania gospodarzy. Tymczasem zaliczył tylko dziewiąty występ w tym sezonie.

Bogusław Kukuć