REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Jacek Dembiński: Widzew musi uwierzyć, że derby Łodzi w ekstraklasie są możliwe
 
Wtorek, 5. stycznia 2021, godz. 09:29

W 2021 roku mija 25 lat od startu Widzewa w Lidze Mistrzów. Po zdobyciu trzeciego mistrzostwa łodzianie postanowili nie tylko obronić tytuł, ale także awansować do tych rozgrywek. W realizacji ambitnego celu pomogły wzmocnienia. Wśród nich był także duet, pozyskany z Lecha, obrońca Paweł Wojtala i napastnik Jacek Dembiński (na zdjęciu powyżej czwarty od lewej w górnym rzędzie). Jak wspomina ten czas dziś 51-letni Jacek?

Jesteś rekordzistą Widzewa na liście strzelców w europejskich pucharach, choć 6 goli strzeliłeś, grając w łódzkim klubie tylko w 11 meczach. Jak pamiętasz ten czas?
REKLAMA


- Jak dorastałem w Poznaniu, to śledziłem z zapartym tchem sukcesy Wielkiego Widzewa. Tylko byłem nieco zdziwiony, że takie asy, jak Boniek, Smolarek, Pięta i inni, strzelają w rozgrywkach o europejskie puchary niewiele goli. Udało mi się poprawić ten bramkowy dorobek, choć grałem w Łodzi stosunkowo krótko. Oczywiście najmilej wspominam lato 1996, kiedy zdobyłem pierwszego gola z Broendby w Łodzi w rundzie wstępnej Ligi Mistrzów i dwukrotnie trafiłem także przy Piłsudskiego w zremisowanym 2:2 meczu z Borussią Dortmund. I były to ostatnie widzewskie bramki w tych prestiżowych rozgrywkach. Teraz oceniam, że z triumfatorem Ligi Mistrzów powinniśmy wygrać, bo wyrównujący gol Kohlera po faulu na Majaku nie powinien być uznany. W 1997 roku kolejne trzy bramki zdobyłem w Baku i w Łodzi w wygranych meczach rundy wstępnej LM. 

W polskiej ekstraklasie, mimo dwóch tytułów mistrzowskich z Lechem i jednym z Widzewem, twój dorobek bramkowy jest nieco pechowy, bo strzeliłeś 95 goli, w tym 20 dla RTS w 35 meczach. Do Klubu Setnika zabrakło ci zaledwie 5 goli. 

- Mimo to mam z Łodzi wspaniałe wspomnienia. Choćby kibiców, którzy fetowali nasze sukcesy, nie tylko na widzewskim stadionie, ale czekając na nasze powroty po wyjątkowych meczach, jak po legendarnym z Legią przy Łazienkowskiej wygranym 3:2. Ja też miałem dużą frajdę, gdy tydzień później w ostatnim meczu sezonu na Widzewie strzeliłem 5 goli Rakowowi, co przy obecnej lokacie klubu z Częstochowy brzmi jak bajka. Zresztą następny sezon zacząłem od wygranego meczu w Grodzisku z Groclinem Dyskobolią 3:0 i tam zdobyłem wszystkie gole. Można się uśmiechnąć: 8 goli w dwóch z rzędu meczach ekstraklasy. To były piękne dni.

Grając później w Bundeslidze strzeliłeś wprawdzie 11 goli dla Hamburger SV, ale już takich fajerwerków nie było. Choć byłem na meczu z Duisburgiem, gdy twoja bramka zadecydowała o wygranej i publika zgotowała ci niesamowitą fetę. Wkurzony był tylko Tomasz Hajto, bo on właśnie miał ciebie pilnować.

- Mniej goli można tłumaczyć tym, że często grałem w pomocy, bo mieliśmy sporo zawodników ofensywnych choćby takich jak Yeboah, Dahlin, Cardoso, Halihamidżić, Kirjakow. Z Yeboahem cały czas w HSV dzieliłem pokój podczas wyjazdów i zgrupowań. Jak Anthony chciał mi dokuczyć, to wspominał z uśmiechem dwumecz Widzewa z Eintrachtem, gdy strzelił 5 goli w Łodzi i we Frankfurcie. 

I co się narobiło. Tak słynne firmy, w których grałeś, jak HSV czy Widzew są poza ekstraklasą. Z czego to wynika? Nawet Lech, którego jesteś nadal sympatykiem, rokował nadzieje na wielkie wyniki po efektownym awansie do Ligi Europy. Tymczasem zakończył rok tak marnie, że do europejskich pucharów może zajść tylko poprzez Puchar Polski. Przecież 0:4 u siebie z Pogonią nie przegrałby nawet obecny Widzew.

- W klubach z Hamburga i Łodzi nie ma już takich indywidualności jak przed laty. Kryzys organizacyjny musiał być  tam potężny, skoro HSV był ostatnim klubem, który nigdy nie spadł z Bundesligi, a jednak się obsunął. Widzew reaktywację musiał wręcz zaczynać od czwartej ligi. Nawet Lech, który zarobił tak dużo na awansie do LE i transferach zawodników do zachodnich klubów, też w końcówce roku grał dramatycznie nieskutecznie. Ładna gra nie zmieniła w niczym mentalności piłkarzy. We współczesnym futbolu trzeba umieć walczyć na maksa co 3-4 dni. Nawet w czasie pandemii. Polskie drużyny tego nie potrafią. Najlepszych sprzedają za granicę, a sami szpikują się nadmiernie dużo tańszymi obcokrajowcami. Przykładem był mecz rewanżowy Lecha w Liege, gdy poznaniacy prowadzili ze Standardem 1:0 i grali w przewadze zawodnika, a doznali porażki. Pod tym względem trzeba przyznać, że Legia przewyższa krajowych konkurentów. Ciągle jest w czubie tabeli i kolekcjonuje tytuły. W rywalizacji w Europie jej od pewnego czasu nie idzie, lecz w krajowej sobie radzi wyśmienicie.

A jak oceniasz szanse Widzewa na powrót do grona najlepszych?

- Zacznijmy od tego, że śledzę uważnie transmisje z ligi hiszpańskiej, którą lubię najbardziej, Bundesligi, Premier League i Serie A. Z polskiej ekstraklasy oglądam głównie mecze Lecha, choć drugoligowe, a teraz pierwszoligowe, wyniki Widzewa też mnie interesują. Miniony rok nie był dla łodzian udany. Jeśli odrobią część strat do strefy barażowej w dwóch zaległych meczach, to możliwość awansu już wiosną jest realna. Muszą tylko w taką możliwość uwierzyć. Kiedyś ten klub słynął z dokonywania „rzeczy niemożliwych”. Skoro mamy derby ekstraklasy w Poznaniu, dzięki awansie Warty po barażach, to może być tak samo w Łodzi. Zwłaszcza przy takich kibicach, którzy biją krajowe rekordy sprzedanych karnetów, nowoczesnych stadionach i pięknych tradycjach. Sportowe środowisko Łodzi jest uboższe bez piłkarskiej ekstraklasy, a ekstraklasa bez derbów Łodzi. W Wielkopolsce to też widzimy i w także Ustce, gdzie przebywam latem.
  
Czy może pomóc Widzewowi na tym etapie poznańskie wsparcie ? Przed laty ono było istotne. Choćby duetu Dembiński-Wojtala, później Artura Wichniarka, którego gole zapewniły ostatnie wicemistrzostwo i pucharowe występy. Grali w RTS przybyli z Poznania np. Mirosław Szymkowiak, Grzegorz Mielczarski, Andrzej Jaskot, Jerzy Pobrożny, Michał Goliński.

- Przecież obecnie też gra były mistrz Polski z Lecha 2010 Mateusz Możdżeń i wypożyczony z Kolejorza z opcją pierwokupu bramkarz Miłosz Mleczko. Kapitanem jest Marcin Robak, którego skuteczność mnie cieszyła już wcześniej, choćby w 2017 roku, gdy był królem strzelców ekstraklasy grając w Lechu. Udanym zimowym transferem RTS może być pozyskanie nowego szefa skautów Tomka Wichniarka, którego znam z pracy w Poznaniu.

Na koniec warto przypomnieć, że grałeś trzy mecze jako widzewiak w reprezentacji Polski. W tym eliminacyjny mecz MŚ 1998 z Anglią w Chorzowie. Historia się powtarza. Znów gramy w eliminacjach mundialu z Anglikami. 

- I teraz mamy Piłkarza Roku 2020 FIFA Roberta Lewandowskiego, co wzmaga apetyty. Przy maksymalnej stuprocentowej koncentracji i dobrym dniu mamy szanse nawiązania walki z Anglikami, choć przyznaję, że w dwumeczu z nimi byłbym zadowolony z bilansu punktów 2-2 albo 3-3. Rzecz w tym, że teraz trzeba serio traktować innych pozornie słabszych rywali. Widzę postępy np. Węgrów, z którymi gramy już w marcu w Budapeszcie.  Formalnością dla Polaków mogą nie być spotkania np. z Albanią. A jedna wpadka może być kosztowna.

Bogusław Kukuć